Szkoła Podstawowa nr 1 im. Jana Kasprowicza w Kruszwicy

SZUKAJ
Idź do spisu treści

Menu główne

Żaneta Kowalska

HISTORIA

Trudno mi uwierzyć, że pierwszy raz progi Szkoły Podstawowej nr 1 w Kruszwicy przy ul. Kasprowicza 33 przekroczyłam lata temu, przecież pamiętam tamten dzień, jakby wydarzył się wczoraj. Był rok 1981, a Kruszwica tamtej jesieni wyglądała inaczej niż dzisiaj. Otaczała nas szarość, przy sklepach, po których pozostało najczęściej tylko wspomnienie, ustawiały się długie kolejki, a ja ze swoją mamą maszerowałam dumnie w granatowym mundurku z poliestru, żeby złożyć swoje pierwsze w życiu przyrzeczenie. Przyjął je - z poważną miną - dyrektor Henryk Wesołowski. A następnie wręczył mi oraz wszystkim pierwszakom - pudełko kolorowych galaretek obsypanych granulkami cukru. Przyznam szczerze, że dużą część przemówienia zerkaliśmy właśnie w kierunku kartoników ze słodkościami - w tamtym czasie był to towar deficytowy.

W murach szkoły spędziłam osiem niesamowitych lat. Nauczyciele byli wymagający, ale wspaniali, tak ich do dzisiaj wspominam. Często spotykam na ulicy swoje dawne wychowawczynie, zawsze z szacunkiem się im kłaniam i dłuższą chwilkę rozmawiamy. Łączy nas trudna do określenia więź. Dlatego tak bardzo też przeżywam, kiedy któryś z dawnych nauczycieli odchodzi z tego świata.

Te prawdziwe przyjaźnie, które zawiązały się w latach szkolnych, przetrwały do dziś. Kiedy tylko jest okazja, wspominamy dawne lata z nostalgią, choć nie były to łatwe czasy. Pamiętam uroczyste akademie w ówczesnym kinie, musztrę ćwiczoną na boisku szkolnym, smak kawy i bułek w przerwie między zbieraniem jabłek w sadzie w Popowie czy charakterystyczny zapach przypalonego gorącego mleka, dochodzący z kuchni w piwnicy. Pamiętam, jak w tej samej kuchni stały kartony pełne prezentów, które jakiś darczyńca przysłał nam z zachodniej Europy i panie wychowawczynie dzieliły między dzieci kolorowe piórniki o jakich marzyliśmy, pachnące gumki do mazania, długopisy, przybory.

Po podstawówce wybrałam kruszwickie Liceum Ogólnokształcące, później studia na wydziale pedagogicznym Akademii Bydgoskiej (obecnie Uniwersytet Kazimierza Wielkiego). Ukończyłam również studia podyplomowe z zakresu nauczania edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej oraz terapii pedagogicznej. Od szesnastu lat pracuję z osobami niepełnosprawnymi, najpierw w Domu Pomocy Społecznej, a następnie (już od dziesięciu lat) jako pedagog specjalny w klasach I-III w Zespole Szkół Integracyjnych w Inowrocławiu.

A prywatnie jestem żoną absolwenta kruszwickiej „Jedynki”, mojego kolegi z klasy, choć kiedy chodziliśmy razem do szkoły, nigdy bym nie przypuszczała, że los nas połączy, i mamy dwoje dzieci, uczniów „Jedynki” rzecz jasna. Mogę więc śmiało powiedzieć, że „Jedynka” to moja szkoła i na zawsze tak już pozostanie. Jestem dumna, że właśnie tam kształtował się mój charakter!

Żaneta Kowalska

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego